Opowieść o koguciej łapie

 Piekarz osierocił swego jedynego syna. Był już stary i schorowany na domiar złego posiadał olbrzymie długi. A jego piekarnia była znacznie oddalona od miasta. Od dawna nie przynosiła zysków. Ludzie nie chcieli przedzierać się przez gęstwinę lasu ponadto na rynku otwarto nową piekarnię. Była blisko i chleba starczało dla wszystkich  przez co Kornel zmuszony był sprzedać cały dobytek. W spadku po ojcu pozostał mu jedynie kogut i trzy ziarna pszenicy. Młodzieniec opuścił swą rodzinną miejscowość i wyruszył w poszukiwaniu pieniędzy. Całymi dniami przemierzał łąki i lasy a noce przesiadywał przy ognisku oglądając rozgwieżdżone niebo.  

 Pewnej nocy siedział i wpatrywał się w ogień. Płomienie które oświetlały jego oblicze tańczyły przeskakując po gałęziach. Były jasne i ciepłe i na Kornela działały kojąco. Mężczyzna był zmordowany podróżą i od wielu dni nie jadł. Oparł się o drzewo i gorzko zapłakał. Wtedy drewno z ogniska zaczęło trzaskać złociste iskry chmarami leciały w niebo. A z jęzorów ognia utworzyła się postać. Była to kobieta o smukłej sylwetce długich włosach i ostro wyrysowanej twarzy. Kornel odrobinę przestraszony usunął się bardziej w stronę drzewa. A ona ozwała się.

 - Nie lękaj się ! Nie chcę Ci zrobić krzywdy. Słysząc twój płacz postanowiłam Ci pomóc. Kornel uspokoił się trochę lecz pomimo to został podejrzliwy. Wiatr poruszył płomieniem i niewiasta pochyliła się nad Kornelem.

 - Posiadam tylko ziarna i koguta. Odrzekł mężczyzna. Kobieta zamyśliła się po czym wyciągnęła palec do koguta. On się nie bał kiedy jego pióra objął ognień. Zapiał. Ogień pochłonął go całkowicie a na jego miejscu powstał nowy zarys. Był o wiele większy. Nagle zgasł a w jego miejscu pojawił się czarny i silny ogier. To samo poczyniła z ziarnami, lecz te nie zmieniły się jedynie zapłonęły ognistym blaskiem. Wtedy powiedziała.

 - Wsiądź na swego rumaka, przejedź dwa wzgórza i rzekę w niej będzie wąż rzeczny, zabijesz go i zasiejesz te trzy ziarna. Będziesz je pielęgnował i podlewał. Powiedziawszy to znikła. Kornelowi nie pozostało nic innego jak posłuchać jej rad. Z samego rana wyruszył. Jechał dwa dni i dwie noce aż przemierzył góry i znalazł się nad rzeką. Pozostawił tam konia i zrobił włócznię z drzewa po czym ruszył by zabić potwora. Gdy tylko dostrzegł w rzece ruch rzucił się do wody. Przeciwnik wił się i miotał. A Kornel zsuwał się ze śluzem z jego ogona. Gdy gdy Kornel spadł uwagę węża przykłuło coś innego. Był to ogier chłepczący wodę. Gdy Kornel się wynurzył zobaczył tylko kopyto swojego rumaka wystające z paszczy poczwary. Młodzieniec wymierzył włócznią w węża. Rzucił. Trafił tym samym zabijając go. Z jego ust wypadło kopyto, które na mocy czarów przemieniło się w kogucią łapkę.

  Kornel zgodnie ze wskazówkami ognistej kobiety zasiał swoje trzy ziarna, które pielęgnował i podlewał. Z pierwszego wyrósł dom, drugim było urodzajne pole pszenicy, a trzecim piekarnia. Jego gospodarstwo rozwijało sie i dawało plony a w pobliżu zaczęli osiedlać się ludzie którym sprzedawał chleb. Pewnego dnia zapukała do jego drzwi niewiasta. Była piękna, smukła i płomiennowłosa wyjaśniła mu iż była we władaniu czaru a on zabijając węża wyzwolił ją z jego władania. Podarowała mu mosiężną łapę koguta, by była wspomnieniem dawnych wydarzeń. Sama  zaś pozostała z nim na zawsze stając się jego żoną. Wkrótce urodziła dwie córki, które skrupulatnie zajmowały się gospodarstwem, a wieczorami siadały z rodzicami przy stole by czytać z księgi opowieści zapalając pachnącą woskową świecę na świeczniku z kogucią łapą.

     

 

Współpracujemy z:



 TY TEŻ MOŻESZ POMÓC:

Domowe Hospicjum Dziecięce "PROMYCZEK"

www.anielskaprzystan.pl