Przygoda Anastazji

    Anastazja spojrzała w bok na rozpostartą między drzewami tkaninę przymknęła na chwilę oczy. Czy to żagiel statku płynącego po niebie? Może w tych przestworzach grasują podniebni piraci? Wczoraj była ogromna burza z błyskawicami pewnie gdy przelatywali nad tymi drzewami wiatr zerwał im jeden z żagli. Lepiej się schowam w bezpieczniejsze miejsce zanim pojawią się po swoją zgubę. Z boku stoi mały domek i kusi by do niego zajrzeć. Może uda mi się tam schować. Mmmmm, niesamowite. To z niego dolatują te cudowne zapachy. Aż w nosie kręci. Drzwi są zamknięte ale i tak dostanę się do środka. 

- O, widać okienko w dachu. Chociaż zajrzę. Może coś zobaczę. A to co? Drzewo w środku? Niemożliwe!  Przysiadła na spadzistym dachu, rączki oparła na okienku i zajrzała ponownie do wewnątrz.- O rety, a wokół niego latają ptaki świergocząc! Zaklaskała z radości w dłonie. - Chwilę, chwilę -Zawołała do nich. - Co wy tam robicie w środku? Skąd się tutaj wzięłyście. Nie usłyszały jej zajęte szczebiotaniem. Ptaki co jakiś czas przysiadały na drzewie i czyściły swoje bajecznie kolorowe piórka śmiesznie przekrzywiając główki. Ponieważ nadal nie zwracały na Anastazję uwagi swój wzrok skierowała nieco w bok na stół na którym leżała duża księga oprawiona w bordową skórę z pięknymi metalowymi okuciami i zamknięciem na kłódkę. Wyglądała bardzo intrygująco i ważka chętnie by do niej zajrzała. W tej właśnie chwili była otwarta i Anastazja widziała z oddali ryciny malowane ze złoconymi gdzie niegdzie literami. Tak bardzo chciała do niej zajrzeć. Nosek przycisnęła do szyby. Księga była jednak za daleko. - Zajrzę do niej na pewno, na pewno . Znajdę na to sposób - obiecała sobie. Z boku dojrzała stojący kałamarz i wieczne pióro a obok świecznik w kształcie koguciej łapy. Przez moment zdawało jej się, że łapa się poruszyła. - Ale to przecież nie jest możliwe, pomyślała. Z główką przyciśniętą do szyby wpatrywała się we wnętrze domku i marzyła o tym by się tam znaleźć. Przymknęła oczy i przez chwilę zdawało się jej, że szyba przestała istnieć, rozwiała się. Rozpuścił ją zapach, który powoli otoczył Anastazję i sprowadził ją na dół ku ptakom i tajemniczej księdze. Otworzyła oczy. To była prawda. Jak to się stało? Może ta księga jest czarodziejska, usłyszała moje myśli i ściągnęła mnie do siebie. Mgiełka zapachu postawiła ważkę na brzegu stołu, tuż obok kałamarza. Dziewczynka nieśmiało zerknęła w stronę księgi. Z bliska wydawała się jeszcze bardziej tajemnicza. Zerknęła kątem oka na namalowany na karcie obrazek i ze zdziwieniem dojrzała na nim siebie w pajęczej sieci. Odskoczyła przestraszona.- Przecież to niemożliwe. Może mi się przewidzialo. Znów zerknęla w bok. Ciekawość zwyciężyła. Zbliżyła się ponownie do zapisków zajrzała do środka. Ktoś w tej książce  opisał to co jej się niedawno przydarzyło. Tak przynajmniej mogła wywnioskować z ilustracji. Litery przez chwilę tańczyły po kartce jak małe ważki, gdy nareszcie przysiadły mogła skupić się na tekście. Nie umiała czytać zbyt dobrze. Nikt nigdy nie przywiązywał zbytniej wagi do tego by umiała czytać. Babcia miała kilka książek z bajkami i czasem czytała jej jakąś. Anastazja tak lubiła ich słuchać, że znała je od dawna na pamięć. Kiedyś udało jej się uprosić babcię by nauczyła ją liter. 

 To cudowna rzecz umieć czytać, pomyślała. Teraz sama będę mogła przeczytać co w tej księdze napisano na mój temat. Rozejrzała się. Oprócz ptaków które między sobą  rozmawiały w nie znanym dla niej języku we wnętrzu nie było widać w tej chwili nikogo. Jak wszystkie młode osóbki miała ogromną chęć najpierw obejrzeć wszystkie obrazki znajdujące się książce zanim skupi się na rozszyfrowywaniu tekstu. Kartki były duże i wydawały się ciężkie.- Jak przekręcić kartkę? Rozejrzała się na boki. Przy kałamarzu leżało wieczne pióro. Westchnęła

 -Duże. Chcieć to móc. Chwyciła je w rączki i powoli uniosła w górę. Stalówkę wsunęła pomiędzy kartki książki. Usiadła na końcu pióra opierając go wcześniej o kałamarz. Kartka uniosła się na tyle, że mogla przez chwilę zobaczyć fragment ryciny z kolejnej strony. Był na niej namalowany młodzieniec walczący z wężem rzecznym. Młodzieniec był piękny a wąż straszny. Przeraziła się. - Czy chłopcu nie stanie się nic złego?  Moja historia która jest opisana w tej książce wydarzyła się na prawdę. Czy jego też jest prawdziwa? Tak bardzo chciała dowiedzieć się jak się skończyła jego historia. Skakała na koniec pióra i w pewnym momencie kartka się odwróciła. Anastazja podfrunęła do książki. Stanęła na niej i zaczęła powoli czytać. A tytuł był taki: Opowieść o koguciej łapie. 

                                          ***********************************************************

 

Współpracujemy z:



 TY TEŻ MOŻESZ POMÓC:

Domowe Hospicjum Dziecięce "PROMYCZEK"

www.anielskaprzystan.pl